Havel contra Klaus? Wywiad z czeskim socjologiem, prof. Janem Kellerem z Ostrawy

Profesor Jan Keller jest socjologiem, pracuje na Uniwersytecie Ostrawskim | fot. www.facebook.com/Jan-Keller

W Czechach toczy się walka między zwolennikami Havla i Klausa – z prof. Janem Kellerem rozmawiają Ewa Gajewska i Łukasz Grzesiczak. Tekst pochodzi ze strony Instytutu Obywatelskiego.

Ewa Gajewska, Łukasz Grzesiczak: Jak odebrał Pan kampanię przedwyborczą w Czechach?

Prof. Jan Keller: Już pół roku przed wyborami wszystkie agencje zaczęły ogłaszać, że z dużą przewagą prowadzi Jan Fischer. Przed Bożym Narodzeniem dodały do faworytów Miloša Zemana. Fischer w wyborach poniósł całkowitą klęskę, wyłonił się natomiast Schwarzenberg. Te manewry agencji bardzo zaszkodziły pozostałym kandydatom. Sugerowały wyborcom, że głos oddany na nich jest już z góry stracony.

Wyniki pierwszej tury były dla Pana zaskoczeniem?

Tak. Przekonały mnie o tym, że u nas ciągle toczy się walka pomiędzy zwolennikami Havla i Klausa. Miloš Zeman jest tylko przedłużeniem obecnie urzędującego prezydenta. Nie przez przypadek już w latach 90-tych mówiło się o „Klauzemanie”. Schwarzenberga wielu uważa za spadkobiercę poglądów Havla, ponieważ stosunkowo blisko z nim współpracował.

Co miało największy wpływ na sukces Karla Schwarzenberga i przegraną Jana Fischera?

Jan Fischer jest byłym komunistą, który robił wszystko, by w oczach opinii publicznej wypaść na antykomunistę. To nie było wiarygodne, musiało się skończyć wyborczą klęską. Komuniści nie mogli wybaczyć Fischerowi, że mówi o nich jako o ekstremistach. Antykomuniści nie mogli mu darować, że był członkiem Komunistycznej Partii Czechosłowacji (KSČ) w okresie, kiedy przynależność do tej formacji po prostu się opłacała. Poza tym, nie potrafi on przekonywająco występować, a oprócz tego brał pieniądze od ludzi, o których wiadomo, że w ich interesie leży zyskowna prywatyzacja służby zdrowia.

Schwarzenberg wzbił się w górę dzięki Pradze i to mniej więcej na tydzień przed wyborami. W stolicy zdobył 43 proc. poparcia. Dużo udało mu się uzyskać także w Brnie i w kilku innych miastach wojewódzkich. Prowadził dobrze zorganizowaną kampanię, która wpłynęła na wielu wyborców dosłownie w ostatniej chwili. W Pradze wybuchła wręcz jakaś histeria na punkcie wyboru jego osoby, ale prażanie już tacy są.

Zagraniczne media fascynowały się postacią Vladimíra Franza, kontrowersyjnym wytatuowanym na całym ciele kandydatem na urząd prezydenta. Czym dla Pana była ta kandydatura: żartem podobnym do „Czeskiego snu“ czy realną propozycją wyborczą?

Vladimír Franz traktował swoją kandydaturę zupełnie poważnie. Pozostali w większości odebrali to jako żart. Wielu głosowało na niego dlatego, żeby świat dostrzegł, że w Czechach jest dzisiaj prawie jak w wariatkowie. Jego osoba miała to ładnie zilustrować.

Pomiędzy czym będą Czesi wybierać w drugiej turze wyborów? Jakimi wartościami będą się kierować?

Zwolennicy Zemana postawią na nacjonalizm. Będą ostrzegać przed cudzoziemcem Schwarzenbergiem. Już dawno zapomnieli, że właśnie za rządów Miloša Zemana wszystkie zagraniczne banki zostały tak sprywatyzowane, że trafiły w zagraniczne ręce. Obóz Schwarzenberga będzie z kolei przedstawiać Zemana jako agenta Kremla. Zeman co prawda pije jak Jelcyn, ale w tej chwili nic więcej bym z tego nie wnioskował. Prawdą jest, że finansowanie kampanii Zemana dla niektórych stanowi zagadkę, na razie jednak nic nie zostało mu udowodnione.

Zeman i Schwarzenberg uosabiają zmiany w czeskiej polityce?

Żaden nie reprezentuje polityki zmian. Zeman będzie najrzetelniej kontynuować coś przypominającego tzw. umowę opozycyjną. Kiedy był premierem w latach 1998-2002, dogadał się z opozycyjnym Václavem Klausem, że członkowie ich partii rozdzielą między siebie strategicznie istotne i lukratywne stanowiska. Przyczyniło się to do zorganizowania półświatka biznesowego, który dziś wysysa pieniądze z Republiki. Niektórzy z bossów tego półświatka zostali wypuszczeni na wolność dzięki świątecznej amnestii Václava Klausa i nawet został im zwrócony ukradziony majątek.

Jeśli zaś chodzi o Schwarzenberga, nie jest już najmłodszy. Pozostałą energię na pewno starannie wykorzysta do tego, żeby strzec swoich osobistych interesów – należy do największych właścicieli ziemskich w Europie Środkowej – ewentualnie, do pilnowania interesów swoich przyjaciół.

Co zwycięstwo każdego z kandydatów znaczy dla Czech w UE i ewentualnego przyjęcia euro?

Obydwaj będą mieć przychylniejszy stosunek do Europy niż Václav Klaus. Nie zrobią jednak nic w tym kierunku, żeby wprowadzono euro. Innymi słowy będą w stosunku do UE bardziej przyjacielscy, ale będą bardzo uważać, żeby Europa nie miała wglądu, jak się u nas postępuje z eurodotacjami. Zeman czasem coś wytknie Europie, ponieważ wie, że wielu ludzi jest do niej nastawionych z rezerwą. Będzie chciał wśród nich utrzymać swoją popularność, kiedy w krajowej polityce nie będzie już mógł nic zrobić dla ludzi na skutek złego gospodarowania.

Czy zwycięstwo któregoś z kandydatów może wpłynąć na stosunki polsko-czeskie i wzrost siły Europy Środkowej?

Wydaje mi się, że Schwarzenberg będzie zorientowany na Austrię i Niemcy, gdzie ma swoich przyjaciół. Zeman będzie uprzejmie spoglądać na takie kraje, gdzie mu będą schlebiać. Przed tygodniem ukazał się w słowackiej gazecie krytyczny artykuł, który porównywał Zemana z Mečiarem. Zeman ogłosił, że przez to definitywnie skończył ze Słowacją. Powinniście w Polsce bardzo uważać, żeby pisać o Zemanie same piękne rzeczy. Jeśli ktoś go urazi, bywa nieznośny.

O autorze
Dziennikarz i założyciel serwisu Novinka.pl.
Dodaj komentarz

Podaj swoje imię

Twoje imię jest wymagane

Podaj prawidłowy adres email

Adres email jest wymagany

Wpisz swoją wiadomość

Novinka.pl © 2020 Wszystkie prawa zastrzeżone

Designed by WPSHOWER

Powered by WordPress