Nie zgadzam się na takie przedstawianie kobiet. Anna Polokova recenzuje „Opowiadania o małżeństwie i seksie” Viewegha

opowiesci_okl_frontKtóż by nie znał Michala Viewegha – wspaniały czeski pisarz, następca Milana Kundery, książki przesycone czeskim humorem. Nie ma nic lepszego. A jednak jest. Nie ma co się oszukiwać, lata sukcesów Viewegha są już dawno za nami. Tak, był świetnym pisarzem kiedy napisał „Cudowne lata pod psem“. Każda kolejna książka to… tylko kolejna książka. Fajnie się czyta, nie znudzi, ale niczym nie zaskoczy, nic nowego nie wniesie.

Dwa tygodnie temu wzięłam do ręki „Opowiadania o małżeństwie i seksie“. Do tej pory zawsze książki Viewegha czytałam po czesku. To była moja pierwsza w polskim tłumaczeniu. Byłam przerażona. Co mu ci Polacy zrobili? Czeska okładka książki jest może mało atrakcyjna, ale z tą polską to już przesadzili. Kogo zachęca do czytania oglądanie prawie nagiej kobiecej dupy? Może i ładna, ale jednak. Mnie raczej odradzała i przyznam się, że musiałam ją opakować, bo nieswojo się czułam wyciągając ją przed staruszką w tramwaju albo siedząc na uczelni.

Czemu Polacy tak go kochają?

Po przeczytaniu tytułu „Opowiadania o małżeństwie i seksie“, każdy pomyśli, że chodzi o opowiadania z życia małżonków mocno opakowane w miłość i seks. Tak naprawdę jest zupełnie odwrotnie. Do książki bardziej pasowałby tytuł „Opowiadania rozwiedzionego faceta“, na co wskazuje też oryginalna czeska okładka. Pomimo rozczarowania wcześniejszymi pozycjami Viewegha i beznadziejną okładką, postanowiłam dać mu szansę. Coś w nim chyba jest, skoro Polacy tak go kochają – myślałam.

Opowiadania o małżeństwie i seksie“ to fajna lektura na deszczowe popołudnie. Czyta się szybko, przyjemnie, czasami jest nawet śmiesznie. Ale tylko czasami. Polak na pewno by się lepiej bawił, ja nie. Całe życie mieszkam w Czechach, znam czeski humor i przetłumaczony na polski brzmi jakoś sztywnie. Tak, jakby Polak czytał Mickiewicza po angielsku – jest fajnie, ale czegoś brakuje. Oryginału nic nie może zastąpić.

Seks potrafi pomieszać w głowie

Głównym bohaterem jest Oskar – facet, którego się kocha i nienawidzi zarazem. W jednej chwili sympatyczny ojciec rodziny, który od czasu do czasu lubi popatrzeć na ładną kobietę, w następnej obleśny staruch sypiający z dziewczyną, która mogłaby być jego córką. Trudno mi jest popatrzeć na to z innego punktu widzenia, skoro sama jestem w wieku tej dziewczyny. Taka sytuacja jest dla mnie niewyobrażalna, wręcz obrzydzająca. Z drugiej jednak strony trochę mi żal Oskara. Zagubił się we własnym życiu, w tym czego pragnie. Każdy z nas myśli, że taka bądź inna sytuacja nigdy mu się nie wydarzy, ale życie idzie własną drogą i jak się mówi, nigdy nic nie wiadomo. Miłość, zakochanie, flirt czy seks potrafią człowieku pomieszać w głowie.

Historie głównego bohatera tak naprawdę mogą się zdarzyć każdemu z nas. Jesteśmy szalenie zakochani, ale pewnego dnia czar pryska. Zaczynamy widzieć niedoskonałości swojego partnera, które w pewnym momencie nas przerastają, jak nos żony Oskara. Jesteśmy niewierni, później tego żałujemy, ale czasami pomimo wyrzutów sumienia czujemy, że było warto. Nasze życie jest jak huśtawka. Raz jesteśmy na górze, mamy uczucie, że niezasługujemy na tyle szczęścia, raz jesteśmy na dole z uczuciem, że cały świat nas chce skrzywdzić. Raz płaczemy nad swoim losem, innym razem się śmiejemy, żartujemy sami z siebie, zgrywamy bohatera. Czasami jesteśmy sobą, czasami bawimy się, że jesteśmy kimś innym. Jakoś łatwiej się wtedy żyje.

Nudniej z każdą kolejną stroną

Te i wiele innych historii życiowych opisuje Michal Viewegh. Pisze wprost, nic nie ukrywa, jest szczery aż do bólu. Udało mu się połączyć prawdy życiowe z dowcipem i stworzyć opowiadania śmieszne a zarazem zmuszające do zastanowienia się (ale tylko takiego chwilowego). Osobiście brakuje mi tu jakiejś głębszej myśli. Bohater jest zbyt ironiczny, negatywny – podrywa naiwne kobiety, które chcą wierzyć, że mu na nich zależy. Moim zdaniem autor mógł bardziej się skupić na psychologii, stworzyć pewien portret psychologiczny bohatera, pokazać przemianę, żeby coś się działo. Niestety postać Oskara nijak się nie rozwija. Najbardziej zmusił mnie do myślenia romans Oskara z Moniką – żoną przyjaciela. Chyba dlatego, że tu chodziło o coś więcej niż tylko seks, tu rodziła się prawdziwa miłość. Pojawił się konflikt między tym, jak być powinno a tym, czego człowiek pragnie. Z jednej strony Oskar nie chciał okłamywać przyjaciela, z drugiej nie chciał stracić Moniki.

Reszta opowiadań nie wywarła na mnie większego wrażenia. Na początku było ciekawie, ale z każdą kolejną stroną robiło się coraz nudniej. Miałam uczucie, że ciągle czytam to samo. Gdyby to ode mnie zależało, skróciłabym książkę o połowę. Każdy jednak lubi coś innego. Może ta książka bardziej spodoba się mężczyznom? Niektóre kobiety, podobnie jak mnie, może trochę obrazić. Ja nigdy nie zgodzę się z obrazem kobiety jaki pokazał Viewegh.

[Anna Polokova]

Michal Viewegh, „Opowiadania o małżeństwie i seksie”, tłum. Tadeusz Jabłoński, Katmar, 2015.

O autorze
Dziennikarz i założyciel serwisu Novinka.pl.
Dodaj komentarz

Podaj swoje imię

Twoje imię jest wymagane

Podaj prawidłowy adres email

Adres email jest wymagany

Wpisz swoją wiadomość

Novinka.pl © 2017 Wszystkie prawa zastrzeżone

Designed by WPSHOWER

Powered by WordPress