Śmierć Vaclava Havla to koniec epoki welwetowych swetrów

Urodziliśmy się za późno, by mieć szansę na przyjaźń z Vaclavem Havlem, opozycyjną działalność w ramach Solidarności Polsko-Czechosłowackiej i lekturę jego samizdatowych wydań najważniejszych esejów i sztuk teatralnych. Urodziliśmy się na tyle wcześnie, by czeską kulturę oglądać nie tylko przez pryzmat filmów Petra Zelenki. Vaclav Havel był dla nas – dzisiejszych trzydziestolatków – pasjonującym i wytwornym przewodnikiem po czeskiej kulturze, czeskiej myśli, idei koncepcji Europy Środkowej oraz tym, czym jest polityczna przyzwoitość i jakie winny być zobowiązania intelektualisty wobec świata tu i teraz. Wraz ze śmiercią Vaclava Havla na zawsze skończyła się dla nas epoka welwetowych swetrów. Wytarte, z łatami na łokciach, marynarki filozofów i dramatopisarzy zastąpiły modne, skrojone na miarę garnitury piarowców, finansistów i politycznych komentatorów.

W październiku 2006 roku na krakowskich Balicach lądował samolot z Pragi na pokładzie z Janiną i Zygmuntem Baumanem, którzy gościli w Polsce na zaproszenie Wydawnictwa Literackiego. Państwo Bauman przylecieli prosto z uroczystości, którą przygotowano z okazji 70 rocznicy urodzin Vaclava Havla. W drodze do hotelu profesor Bauman opowiadał o spotkaniu z Vaclavem Havłem. Przez całą drogę z Balic na krakowskie Stare Miasto autor „Płynnej nowoczesności” nie zdążył wymienić nazwisk wszystkich wybitnych intelektualistów, którzy spotkali się w Pradze na zaproszenie Vaclava Havla. Były czeski prezydent należał do pierwszego garnituru światowych elit.

Choć sam Havel garniturów nie lubił. Gdy gościł w Krakowie z okazji wydania jego książki „Tylko krótko, proszę” można było zobaczyć go w dżinsach, koszuli, pulowerze i wytartej marynarce. Ten strój był wyjątkowo na miejscu, kiedy pojawił się na balkonie dworku, w którym znajduje się siedziba wydawnictwa Znak, by pozdrowić mieszkańców Krakowa zebranych na koncercie legendarnego zespołu Plastic People of the Universe. To właśnie aresztowanie muzyków między innymi tej grupy było bezpośrednim impulsem do podpisania Karty 77, która stała się zalążkiem ruchu dysydentów w Czechosłowacji.

Havel w swoich pulowerach i wytartych marynarkach uczył nas czym jest wolność, demokracja i przyzwoitość. Do końca nie zapomniał o opozycjonistach prześladowanych na Kubie czy Białorusi. Uczył czym jest odwaga, jaka jest siła prawdy, siła słowa (siła bezsilnych). Vaclav Havel przyjmując urząd prezydenta Czechosłowacji, a potem Czech pokazał także, że zobowiązania intelektualisty wykraczają czasem poza pisanie dramatów i esejów. Wierzył, że intelektualiści mają niekiedy konkretne zobowiązania wobec społeczeństwa. Choć sam Havel zapłacił za nie cenę spadku popularności wśród części Czechów. Stał się bohaterem książki „Premier i anioł” popularnego czeskiego pisarza Ivana Klimy, który kreśli portret idealisty u władzy, który w żaden sposób nie potrafi poradzić sobie z praktyką rządzenia.

Gdy przed dziesięcioma laty rozpoczynałem swoje uniwersyteckie studia, idea odpowiedzialności intelektualisty wobec społeczeństwa podnoszona często była przez młodych pracowników naukowych ubranych w pulowery i wytarte marynarki. Gdy odchodziłem z uniwersytetu zdecydowanie przeważali w nim zwolennicy dobrze skrojonych garniturów, którzy pracę naukową łączyli z fuchami piarowców, finansistów i politycznych komentatorów. W tym sensie śmierć Vaclava Havla to symboliczny koniec pewnej epoki.

Oczywiście w przypadku myśliciela najważniejsze są jego teksty. Jednak nie sposób ich tu omówić. Polscy czytelnicy mają okazję zapoznać się z bogatym wyborem najważniejszych esejów Havla. Warto zaznaczyć, że lektura tekstów Vaclava Havla to nie tylko obcowanie z najważniejszymi wydarzeniami w czeskiej kulturze ostatnich 50 lat. To także obcowanie z najważniejszymi ideami i prądami myśli europejskiej ostatniego półwiecza. Jan Patoczka, wielki czeski filozof i uczeń Husserla, zaproponował podział czeskich dziejów na Małe i Wielkie Czechy. Wielkie Czechy to czas, kiedy Czesi są aktywną częścią historii, kultury i tradycji Europy. Małe Czechy to okres czeskiego izolacjonizmu i zajmowania się jedynie sobą. W tym sensie Vaclav Havel jest typowym przedstawicielem tradycji Wielkich Czech. Co więcej, jego eseistyka nigdy nie miała charakteru propagandowego. Jego najbardziej chyba znany esej „Siła bezsilnych” jest anatomią dyktatury, krytyką społeczeństwa totalitarnego, w którym Havel jednocześnie przestrzega przed kapitalizmem, który niekiedy karmi się ideą fetyszyzmu towarowego.

Niezwykła jest ta fascynacja Vaclava Havla muzyką rockową. Dlaczego polscy opozycjoniści nie przyjaźnią się z Lou Reedem, nie piją z Rolling Stonesami, a czescy jak najbardziej – to zagadnienie zasługuje na wnikliwe badania, których wyniki mogą mieć zdecydowany wpływ na rozwój stosunków polsko-czeskich. To nie żart. Michal Hvorecky, popularny słowacki dziennikarz i prozaik, po śmierci Havla na swoim facebooku napisał: „Nie chcę mi się wierzyć, że mieliśmy prezydenta, który słuchał Lou Reeda i przyjaźnił się z nim, za swój wzór miał Kafkę, a za credo życie w prawdzie”.

Vaclav Havel zmarł 18 grudnia 2011 roku. Miał 75 lat.

[Łukasz Grzesiczak]

Tekst powstał w grudniu 2011 po śmierci Vaclava Havla. Pierwotnie – w zmienionej wersji – niemal przed rokiem został opublikowany w magazynie „Liberte!”. 

O autorze
Dziennikarz i założyciel serwisu Novinka.pl.
Dodaj komentarz

Podaj swoje imię

Twoje imię jest wymagane

Podaj prawidłowy adres email

Adres email jest wymagany

Wpisz swoją wiadomość

Novinka.pl © 2017 Wszystkie prawa zastrzeżone

Designed by WPSHOWER

Powered by WordPress