Przegląd polskiej prasy 3 – 9 października 2012

Przegląd prasy | fot. sxc.hu

W tym tygodniu wyjątkowo obszerny przegląd prasy, a w nim m.in.: prezydent Klaus jako hit Internetu, debata o czeskim Śląsku, Jan Paweł II -patron słowackich ratowników górskich, Česká Pojišťovna nad Wisłą, Słowacy o bogatych bankrutach, alkohol zwany oddechem zmarłej kochanki i „Zaprawa do napojów o smaku malinowym”.

03.10.2012

Po debacie Semka vs. Smolorz na temat: „Śląsk jest czeski?”, na łamach „Dziennika Zachodniego” rozgorzała dyskusja. W tekście można przeczytać o kilku czeskich rozdziałach w dziejach Śląska oraz ich wpływie na śląską tożsamość, a także o tym, co z nich pozostało w powszechnej świadomości, a co jest całkowicie zapomniane.

04.10.2012

„Dziennik Gazeta Prawna” pisze o tym, że czeski prezydent stał się znowu hitem Internetu.  Tym razem nie na skutek kontrowersyjnych wypowiedzi, ale jako cel zamachu. Wydarzenie to zapoczątkowało narodową debatę. W jej efekcie pracę stracił doradca premiera, po tym jak na swoim blogu określił Klausa mianem „zasmarkanej kremloidalnej baby”, robiącej z siebie ofiarę.  Prezydent początkowo stwierdził, że zamachowiec powinien kilkakrotnie „dostać z liścia”. Później zaczął podkreślać, że to pierwszy zamach na prezydenta od stu lat. Dzięki niemu, przed końcem kadencji trafił do międzynarodowych wiadomości. Gazeta przypomina, że przed rokiem prezydent zdobył wątpliwą popularność po tym, jak na konferencji prasowej w Chile niechcący zwinął za pazuchę pióro do podpisywania dokumentów. O tym, że rodacy pamiętają jego wpadki, może świadczyć kalendarz z szyderczymi zdjęciami, przesłanymi przez „fanów” z Facebooka.  Został przygotowany z okazji festiwalu filmowego i odlicza dni do końca kadencji prezydenta. Data wyborów prezydenckich także wzbudza kontrowersje, ponieważ kampania wyborcza przypadnie na okres Bożego Narodzenia. Zdaniem jednego z kandydatów Milosza Zemana, Czesi wolą wtedy oglądać bajki zamiast debat politycznych.

„Gazeta Krakowska” informuje, że słowaccy ratownicy górscy wybrali na swojego patrona Jana Pawła II. Zdaniem ratowników z Horskej Záchrannej Služby (odpowiednik polskiego Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego), papież Polak jest idealnym kandydatem. Wielokrotnie chodził po Tatrach i jest bliski narodom po obu stronach Rysów, co może pomóc w pojednaniu górali polskich i słowackich. Ratownikom zależało na wyborze kogoś, kto podczas niebezpiecznych akcji w górach będzie nad nimi czuwać. Uroczystość, podczas której błogosławiony papież zostanie „wyniesiony” na sztandary, będzie miała miejsce 21 października w miejscowości Terchowa. W 1688 roku urodził się tam Janosik. Swój udział w uroczystości zapowiedział nuncjusz apostolski na Słowacji – Mario Giordana.  Zaproszeni zostali także ratownicy z polskiego Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego.

„Puls Biznesu” zapowiada, że czeskie PZU poszuka nowych klientów w Polsce. Česká Pojišťovna stara się o założenie oddziału nad Wisłą, do którego trafią klienci Proamy, kupionej w lipcu przez czeskiego giganta. Dzięki temu, na podstawie tzw. europejskich paszportów, będzie mogla sprzedawać u nas polisy bez konieczności zdobycia licencji. Chociaż Česká Pojišťovna jest dwukrotnie mniejsza niż PZU, ma taką sama pozycję. W czasie komunizmu obydwie firmy były państwowymi monopolistami na rynku ubezpieczeń i później zostały sprywatyzowane.

05.10.2012

Dziennik „Rzeczpospolita” pisze o niechęci Słowaków do pomagania bogatszym od siebie bankrutom. Wywiad premiera Słowacji Roberta Fico dla prywatnej telewizji Markiza zwrócił uwagę na silny opór przeciwko składaniu się na pomoc dla zamożniejszych i rozrzutniejszych krajów.  Stwierdził, że skoro jakieś państwo nie jest w stanie sprostać wymogom obowiązującym w strefie euro i nie potrafi przeprowadzić konsolidacji podatkowej, to nie powinno być członkiem strefy euro w obecnej formie. Krytyczne uwagi premier kierował pod adresem Grecji. Słowacja jako jedyny kraj strefy euro, nie zgodziła się w 2010 r. na zasilenie funduszu EFSF. W ubiegłym roku centroprawicowy rząd Ivety Radičovej upadł w wyniku przegranego głosowania nad przystąpieniem do EFSF. Słowacka droga wydobywania się z kryzysu prowadzi przez drastyczne cięcia i oszczędności budżetowe. Dlatego w społeczeństwie panuje przekonanie, że inne kraje też powinny w ten sposób postąpić, zamiast zaciągać kolejne pożyczki.

„Rzeczpospolita” zaprasza na tereny między warownią a zagrodą, czyli na Orawę i do Liptowa. W tekście znalazły się informacje o Zamku Orawskim wzorowanym na orlim gnieździe, z którego rozpościera się widok na Tatry Zachodnie i Wielką Fatrę, możnowładcach, którzy panowali na zamku oraz zabytkowej wsi Vlkolinec.

„Dziennik Zachodni” przypomina obraz Czech jako alkoholowej sielanki, opisując co i jak się tam pije. W tekście trochę o Szwejku z kuflem pienistego piwa, czeskiej kulturze picia, Hrabalu przesiadującym „U Zlateho Tygra” i fernecie zwanym lakierem trumiennym lub oddechem zmarłej kochanki.

06-07.10 2012

„Dziennik Zachodni” pyta, dlaczego nie promujemy naszych atrakcji turystycznych w Czechach i na Słowacji. Słowackie i czeskie przygraniczne ośrodki pojawiają się w spotach reklamowych, na billbordach i ulotkach,  tymczasem ich polskie odpowiedniki nie są u naszych południowych sąsiadów w ogóle znane. Sympatyczny słoń promujący ostrawskie zoo, przyciąga od 10-30 proc. odwiedzających z Polski. Wyjątkiem potwierdzającym regułę po naszej stronie granicy jest Dream Park w Ochabach, który promował się w Czechach przy pomocy np. sztucznego dinozaura na przyczepie. To przyniosło zamierzony efekt i wielu gości przyjeżdża stamtąd.

08.10. 2012

Dziennikarze „Dziennika Zachodniego” sprawdzili, czy po aferze alkoholowej w Czechach, trudno jest  kupić trefną wódkę. Dotarcie do nielegalnego źródła zajęło im w Częstochowie  piętnaście minut. Za pół litra podejrzanego płynu z etykietką „Zaprawa do napojów o smaku malinowym” zapłacili 5 zł. Chociaż stoiska z wódką zniknęły z targowisk, dla wtajemniczonych klientów dostęp do lewego alkoholu nie stanowi problemu. Czasem wystarczy zapytać napotkanego pana Włodka. Policja nadal wyłapuje handlarzy, którzy mają przy sobie kilkanaście butelek niewiadomego pochodzenia „na własny użytek”. Na granicy polsko-czeskiej sytuacja również wróciła do „normy”. Można tam kupić litr z etykietą „Spirytus rektyfikowany” lubelskiego Polmosu za 18 zł,  podczas kiedy w Polsce oryginalne pół litra kosztuje 35 zł. W innych śląskich miastach nielegalny alkohol zszedł jeszcze bardziej do podziemia. Sprzedawcy w Chorzowie twierdzą, że czescy handlarze już się nie pojawiają.

[oprac.eg]

Dodaj komentarz

Podaj swoje imię

Twoje imię jest wymagane

Podaj prawidłowy adres email

Adres email jest wymagany

Wpisz swoją wiadomość

Novinka.pl © 2017 Wszystkie prawa zastrzeżone

Designed by WPSHOWER

Powered by WordPress