Na zadupiu w Europie Środkowo-Wschodniej. Recenzja 48. numeru „Ha!artu”

A na wschodzie, na wschodzie znajduje się przestrzeń, do której nadal mentalnie przynależycie, ale z której od zawsze próbujecie się wyrwać, co jest – w sumie – i słuszne, i ambitne. Ale wyrwano was stamtąd, wraz z granicami, dopiero nieco ponad pół wieku temu i nadal macie w sobie mnóstwo wschodu, którym sami przecież gardzicie i którego sami nienawidzicie.

Ziemowit Szczerek, „Siódemka”

Jak to jest z tym wschodem w nas? Gdzie zaczyna się Wschód, a kończy Europa Środkowa? Jak widzimy siebie i swoich sąsiadów? Jak oni widzą nas? Historia, język, tożsamość, granice, narody. Czytelników, którym ta właśnie tematyka jest bliska, zachęcam do sięgnięcia po najnowszy numer „Ha!artu” pod wymownym tytułem „Kelet. Fantomy Europy Środkowo-Wschodniej”.

Tytułowy „wschód”, tak bowiem tłumaczy się z języka węgierskiego „kelet”, potraktowany został dość luźno. Zgromadzone tu teksty w małym stopniu dotyczą tego, co jest „wschodem” z perspektywy Polski. Geograficznie rzecz ujmując, znajdziemy tu teksty o tak odległych od siebie krajach jak Czechy i Gruzja, Chorwacja i Białoruś, Polska i Albania. Dowiemy się również, jak to się stało, że Rosja, z kraju leżącego na Północy, zamieniła się na kraj Wschodu.

Przedsmakiem numeru niech będzie opowiadanie Słowaka Patrika Orieška zatytułowane „To nie jest kraj dla ludzi bez samochodów”, opublikowane niedawno na portalu Novinka.pl. Tekst ten szczególnie bliski będzie pasażerom komunikacji zbiorowej, albowiem bohater przemierza Polskę zdezelowanymi busami, przeżywając w dwójnasób – z perspektywy obcokrajowca – całą grozę sytuacji, czemu daje wyraz w opisie odwiedzanych miast. Próba racjonalizacji polskiej rzeczywistości jest rzecz jasna skazana na porażkę i choć autor niepochlebnie wyraża się o estetyce naszej przestrzeni publicznej, pocieszać może padające pod koniec stwierdzenie: „U nas jest tak samo”.

To właśnie jednoczesne zderzenie z innością i odkrywanie wzajemnych podobieństw można by uznać za motyw przewodni numeru. Redaktorzy, we wstępie, piszą: „Mieszkańcy Keleta się nie znają. Jeśli ruszają się ze swoich zadupi – bo w Kelecie, jak sądzą, poza zadupiami nic nie ma – to tylko po to, żeby odwiedzić dawnych hegemonów, obecnie – wzory do naśladowania”. Teksty, które tu znajdziemy, będą więc próbą zbliżenia nas – sąsiadów – do siebie nawzajem.

I tak, artykuł Aleksandry Wojtaszek „Serb jaki jest, każdy widzi” powinien stać się lekturą obowiązkową dla wszystkich planujących wakacje na terenach byłej Jugosławii. Jest to swoisty zestaw cech charakterystycznych właściwych dla większości nacji, które wyłoniły się z dawnej republiki, pozwalający przybyszom z zewnątrz orientację w terenie. Znajdziemy tu więc między innymi wskazówki, jak odróżnić mieszkańca Hercegowiny od Serba czy Bośniaka oraz do kogo ex-Jugosłowiańcy udają się po najlepsze pieczywo i ciastka. Cały tekst to barwny opis wzajemnych relacji sąsiedzkich, żywo ilustrowany miejscowymi żartami i uszczypliwościami.

Z tej samej, poznawczej, perspektywy, ważny wydaje się tekst Piotra Oleksego „Imperium kontratakuje” o Naddniestrzańskiej Republice Mołdawskiej. W kontekście konfliktu zbrojnego na wschodzie Ukrainy, istnienie tego paradoksalnego bytu, uznanego politycznie jedynie przez Abchazję i Osetię Południową, zeszło na daleki plan. Pewne podobieństwa do Donieckiej Republiki Ludowej nie wydają się jednak bardzo przesadzone. Artykuł jest tym bardziej intrygujący, że tłumaczy przywiązanie Naddniestrza do mitu Imperium Rosyjskiego oraz panujący w tej mikro-republice kult carycy Katarzyny II oraz… Lenina.

Innym ciekawym wątkiem najnowszego „Ha!artu”są teksty językoznawcze, by nie powiedzieć onomastyczne. Na szczególną uwagę zasługuje tekst Pawła Swobody „Nazwy z odzysku” o pokrętnej logice nadawania nazw geograficznych na tzw. Ziemiach Odzyskanych, czy też artykuł „Głupio się nazywamy” Zbigniewa Rokity o językowym obrazie świata, jaki wyłania się z nazw niektórych republik powstałych po rozpadzie Związku Radzieckiego. Warto też przeczytać o „slovio” (swego rodzaju słowiańskim esperanto) oraz innych projektach stworzenia jednolitego pansłowiańskiego języka („Język zjednoczonej Słowiańszczyzny” pióra Ziemowita Szczerka).

Na koniec nie sposób nie wspomnieć o czesko-słowackich akcentach najnowszego „Keletu”. Poza wspomnianym już opowiadaniem Orieška, fanów Czech zainteresuje zapewne wyjątek z „Czeskich snów” Pavla Kosatika o czeskich ambicjach kolonialnych. Okazuje się, że gdyby ziściły się plany czeskich wizjonerów z początku XX wieku, być może jeździlibyśmy na wakacyjne kursy czeskiego do Nowej Gwinei. Tych, którzy nie sięgnęli jeszcze po książkę, ten fragment zapewne zaintryguje i zachęci do przeczytania całości. A czytelników Novinki ucieszy z pewnością przewrotny portret Czechofila autorstwa Łukasza Grzesiczaka („Nieznośny ciężar czechofilstwa”).

„Ha!art” przyzwyczaił nas do wysokiego poziomu merytorycznego i wydawniczego. Nowy numer więc specjalnie nie dziwi, a jednak znów zdecydowanie cieszy.

48. numer „Ha!artu” zatytułowany „Kelet. Fantomy Europy Środkowo-Wschodniej” ukaże się początkiem marca 2015.

[Anna Jurys]

Podoba Ci się co robimy? Zostań z nami!

Lubisz obrazki? Śledź nas na Instagramie.
140 znaków wystarczy? Jesteśmy na Twitterze
Chcesz wiedzieć z pierwszej ręki? Lubisz dyskusję? Obserwuj prywatny profil Łukasza Grzesiczaka na Facebooku.
Novinka.pl ma też swój oficjalny profil na Facebooku

O autorze
Dziennikarz i założyciel serwisu Novinka.pl.
Dodaj komentarz

Podaj swoje imię

Twoje imię jest wymagane

Podaj prawidłowy adres email

Adres email jest wymagany

Wpisz swoją wiadomość

Novinka.pl © 2017 Wszystkie prawa zastrzeżone

Designed by WPSHOWER

Powered by WordPress