Kaczorowski: Dla Hrabala nauczyłem się czeskiego

aleksander kaczorowski

Aleksander Kaczorowski | fot. archiwum rozmówcy

Tłumacz literatury czeskiej, dziennikarz, ostatnio wydał książkę „Havel. Zemsta bezsilnych” (Czarne, 2014). Rozmawiamy z Aleksandrem Kaczorowskim, kuratorem Literackiego Sopotu.

Łukasz Grzesiczak: Jak narodziła się Pana pasja do czeskiej literatury?

Aleksander Kaczorowski: Zaczęło się w 1988 roku od lektury powieści Milana Kundery. Nieco później sięgnąłem po książki Bohumila Hrabala. Studiowałem wtedy socjologię i to mi zostało – wciąż najbardziej interesują mnie tytuły ze styku literatury, historii i polityki.

Hrabal powiadał, że człowiek nie może się odpruć od epoki. Czeska historia XIX, a zwłaszcza XX wieku jest wyjątkowo ciekawa; tamtejsza literatura jest w dużej mierze zbeletryzowaną opowieścią, a w swoich najlepszych dziełach także refleksją nad sensem dziejów. Proszę zwrócić uwagę, ilu najważniejszych myślicieli XX wieku wywodziło się z dzisiejszych Czech i Moraw: Zygmunt Freud, Edmund Husserl, Jan Patocka, Franz Kafka, Ernest Gellner, Vilem Flusser, Vaclav Havel…

Przypadek?

Nie. Wiedeń przed I wojną światową był stolicą wielonarodowego imperium, a ziemie czeskie stanowiły jego bezpośrednie zaplecze – Wiedeń był wtedy największym czeskim miastem po Pradze. W 1918 roku imperium Habsburgów przestało istnieć, ale rolę kosmopolitycznego centrum Europy Środkowej w pewnym stopniu przejęła Praga, głównie dzięki świadomej polityce prezydenta Masaryka, nazywanego górnolotnie filozofem na tronie. Ta inwestycja w kulturę procentowała przez kilkadziesiąt lat, aż do czasów Havla, dysydentów i aksamitnej rewolucji.

Przy czym towarzyszył jej rzeczywisty postęp materialny, cywilizacyjny i polityczny. Ziemie czeskie już w XIX wieku były najbardziej uprzemysłowioną prowincją CK monarchii i niewiele ustępowały wiodącym ośrodkom rewolucji przemysłowej w Niemczech. Dzięki temu zjawiska utożsamiane z nowożytną modernizacją, takie jak kształtowanie się świadomości narodowej i kultury masowej, laicyzację czy technicyzację życia codziennego, przeżywano na ziemiach czeskich szczególnie intensywnie – i dogłębnie je przemyślano. Jeśli zgodzimy się z Hobsbawmem, że kluczowymi wydarzeniami w nowożytnej historii Europy były Wielka Rewolucja Francuska i Rewolucja Przemysłowa w Anglii, to zrozumiemy zarówno przyczyny utrzymującej się przewagi cywilizacyjnej Czech wobec pozostałych państw regionu, w tym Polski, jak i ściślejszych związków kulturowych tego kraju z europejskim Zachodem. Optymistycznie można przyjąć, że Czechy dziś to Polska jutra.

Tak się robi kino historyczne – rozmowa z Agnieszką Holland

Jest pan odpowiedzialny za czeski program Literackiego Sopotu? Jaka idea jemu przyświeca?

Tak, zostałem poproszony przez organizatorów festiwalu o objęcie funkcji kuratora czeskiej części imprezy. Starałem się zaprosić ciekawych twórców z różnych dziedzin i prawie wszyscy znaleźli dla nas czas. W ciągu czterech dni spróbujemy dać reprezentatywną próbkę czeskiej kultury, przede wszystkim literatury i filmu, ale także historii, muzyki alternatywnej, dramaturgii czy fotografii. Będziemy też rozmawiać z zaproszonymi gośćmi, wybitnymi znawcami w swoich dziedzinach, o czeskiej obyczajowości, popkulturze czy polityce. Mam nadzieję, że będzie to swego rodzaju kontynuacja legendarnego Festiwalu Niezależnej Kultury Czeskiej i Słowackiej, zorganizowanego w 1989 roku we Wrocławiu.

Na ile starzy czescy bohaterowie czytelniczej wyobraźni odchodzą? Dla poprzednich pokoleń w Polsce czytanie choćby powieści Milana Kundery było doświadczeniem generacyjnym, dziś sięgamy już po jego książki z zupełnie innymi oczekiwaniami…

Powiedziałbym, że Kundera był wyjątkowo wnikliwym krytykiem zinstrumentalizowanego rozumu, czyli – jak wtedy mawiano – ideologii. Dziś żyjemy w czasach ideologii niejawnych, tzw. wielkich narracji, kreowanych przez globalne media. Dlatego powieści Kundery wydają się passe, choć oczywiście są jak najbardziej aktualne. Przecież rozum zinstrumentalizowany działa nie tylko w sferze publicznej, w sferze polityki czy władzy państwowej, ale także w sferze prywatnej, w sferze dominacji i rywalizacji męsko-damskiej, w tych wszystkich cichych dramatach, na ogół utożsamianych z erotyką. Kundera jest mistrzem demistyfikacji; jak nikt potraf pokazać, że erotyka i polityka rządzą się tymi samymi prawami.

Czeski fenomen. Rozmowa z Andrzejem S. Jagodzińskim

Zastanawiające jest, że mainstreamowe polskie wydawnictwa w zasadzie – poza nielicznymi wyjątkami – przestały wydawać Czechów? Promocja czeskiej literatury odbywa się dziś w większości kanałami pasjonatów. Dlaczego tak jest?

W mainstreamowych wydawnictwach o programie decyduje redaktor Excel i światowe listy bestsellerów. Byłem kiedyś dyrektorem w jednym z największych polskich wydawnictw i mogę Pana zapewnić, że nie jest to praca dla pasjonatów. Zresztą książki polskich autorów również wychodzą za granicą w niszowych wydawnictwach, w niewielkich nakładach. Pisarze z naszego regionu zaistnieli w światowym obiegu wydawniczym w latach osiemdziesiątych, z przyczyn poza artystycznych. Można powiedzieć, że zaczęło się od Kundery i na nim się kończy.

Dlaczego Polacy czytają Czechów?

Proszę zapytać Mariusza Szczygła. A serio, myślę że wielu z nas dogadza ta sielska wizja życia, ta zgoda na życie, takie, jakim ono jest, która ma w czeskiej kulturze niezwykle bogatą tradycję. Przy czym ta sielanka jest oczywiście kontrapunktem dla poczucia totalnego absurdu – własnego losu, historii, współczesnego świata. Genialność Haska, ale i Hrabala, polega właśnie na połączeniu tych dwóch przeciwieństw.

Mariusz Szczygieł: Są ludzie, którzy nie umieją czytać moich książek [wywiad]

Skąd się to wzięło? Z braku etosu rycerskiego i ideologii szlacheckiej, z braku tradycji powstańczej i postaw romantycznych. W czeskiej kulturze symbolem buntownika nie jest zapatrzony w wyidealizowaną przeszłość patriotyczny młodzieniec z szablą czy parabelką, który chce zawrócić czas, tylko kawiarniany inteligent, który uwierzył w postęp. Czesi generalnie dzielą się na piwoszy i kawoszy. Ci pierwsi lubią sielanki, uciekają do gospód i na letniska przed historią i polityką, jak Hrabal. Ci drudzy, przeciwnie, chcą dogonić historię, przewidzieć jej bieg i stanąć u steru dziejów, jak Havel. Mocno upraszczam, ale tak to mniej więcej wygląda.

Które z czeskich nazwisk ma szanse zdobyć popularność w Polsce?

Mam nadzieję, że znów Hrabal, bo to największy czeski pisarz, a poza tym piszę właśnie jego nową biografię. Książka ukaże się wiosną przyszłego roku w wydawnictwie Czarne. To kolejny, po biografii Vaclava Havla, tom planowanej serii biografii wielkich czeskich pisarzy współczesnych. Pomyślałem, że jestem to winien Hrabalowi, bo przez te ćwierć wieku dał mi tyle radości. W końcu to przez niego skończyłem bohemistykę, przełożyłem kilka książek i nauczyłem się czeskiego.

20 sierpnia rozpoczyna się Literacki Sopot, którego głównym gośćmi będą Czesi. Festiwal literacki potrwa do 23 sierpnia. Szczegółowy program imprezy www.literackisopot.pl

O autorze
Dziennikarz i założyciel serwisu Novinka.pl.
Dodaj komentarz

Podaj swoje imię

Twoje imię jest wymagane

Podaj prawidłowy adres email

Adres email jest wymagany

Wpisz swoją wiadomość

Novinka.pl © 2017 Wszystkie prawa zastrzeżone

Designed by WPSHOWER

Powered by WordPress