Jak Czesi obchodzą Święta Bożego Narodzenia?

– Lanie ołowiu jest teraz łatwiejsze, ponieważ na świątecznych jarmarkach można kupić gotowe zestawy do tego – mówi o jednej z świątecznych tradycji Luděk Vaštafot. kadr z filmu „Pelíšky

Jak nasi południowi sąsiedzi spędzają Święta? Jakie przysmaki znajdą się na ich wigilijnych stołach? Ile w Czechach warte są karpie łby? Dlaczego w worku z prezentami czeskich dzieci ukryty jest węgiel albo ziemniak? Co to jest purpura i františky? Które czeskie bajki są najbardziej kultowe? O tym wszystkim dla Novinka.pl opowiada Luděk Vašta, tłumacz czeski od lat odkrywający uroki Polski na rowerze.

Ewa Gajewska: Ponad połowa Czechów to zdeklarowani ateiści. Tworzą jedno z najbardziej zlaicyzowanych społeczeństw w Europie. Czy w takiej sytuacji, Święta Bożego Narodzenia są dla nich ważne?

Luděk Vašta: W różnego rodzaju publikacjach, często powtarzana jest informacja, że większość z nas to ateiści. To nie są dokładne dane, ale swego rodzaju błąd metodyczny. Raczej jesteśmy bezwyznaniowi, czyli nie przynależymy do żadnej organizacji zrzeszającej wiernych. Procentowa liczba wierzących w różne rodzaje „irracjonalności”, jest moim zdaniem porównywalna do tej w Polsce. Święta Bożego Narodzenia są dla nas ważne, ale chyba na inny sposób niż u was. Nawet czeskie słowo oznaczające Boże Narodzenie, brzmi inaczej – Vánoce. Jego etymologia nie jest dokładnie znana, ale prawdopodobnie pochodzi ono od niemieckiego Weihnachten, czyli „święta noc”. Możliwe, że dlatego odbieramy te święta trochę inaczej niż Polacy. Oczywiście cieszy nas to, że mamy dzień wolny, w telewizji można zobaczyć ulubione bajki, spędzić trochę czasu w domu z najbliższymi. Powiedziałbym, że u nas te święta postrzegano zawsze raczej jako rodzinne.

Kiedy zaczynają się przygotowania i jak przebiegają?

Czescy katolicy mają w okresie adwentu chyba takie same „procedury” jak polscy. Jeśli chodzi o zwyczaje ludowe, to jednym z pierwszych jest tak zwana barborka, którą kojarzycie z Barbórką, chociaż nie ma nic wspólnego z górnikami. 4 grudnia, na świętej Barbary,  urywa się gałązkę czereśni  i wstawia do naczynia z wodą i od czasu do czasu zrasza. W Wigilię powinna zakwitnąć.

Szóstego grudnia w kalendarzu przypada dzień św. Mikołaja, ale w Czechach obchodzimy go w wigilię tego dnia, czyli 5 grudnia. Do małych dzieci przychodzi wtedy Mikołaj z długą brodą i w białym ubraniu, nie przypomina tego z reklam Coca-Coli. Towarzyszą mu Anioł i Diabeł, który straszy dzieci, że jeśli nie będą grzeczne, to pójdą do piekła. Z kolei Anioł miał za zadanie powstrzymać go, gdyby za bardzo się rozbrykał. Dzieci, żeby dostać prezent muszą powiedzieć, czy były grzeczne, czasem zaśpiewać piosenkę lub wyrecytować wierszyk.  W worku lub koszyku, który wręcza im Mikołaj, są słodycze, pomarańcze, orzechy, a na dnie… węgiel albo ziemniak dla przypomnienia, że jednak zdarzało im się coś przeskrobać. Starsze dzieci tego dnia wystawiają za okno skarpetę, a rodzice ją napełniają łakociami. Oczywiście na jej dnie również zakopany jest ziemniak lub węgielek.

Przygotowania kulinarne rozpoczynają się już w listopadzie. Jako pierwsze pieczemy ciasteczka z imbirem – zázvorem, tzw. zázvorky. Trzeba to zrobić dużo wcześniej, żeby ciasto skruszało. Jednym ze świątecznych rytuałów jest przygotowanie kilku, a nawet kilkunastu rodzajów ciasteczek, z reguły od drugiego tygodnia grudnia. Klávesničky, które upiekłem na spotkanie w Katowicach, nie są akurat zbyt popularne w Czechach, ale w naszej rodzinie ich nie może brakować. Do tradycji wschodniomorawskiej należy też tzw. vizovické pečivo. To też „ciasteczka”, ale tylko z mąki i wody i nie służą do jedzenia, tylko do dekoracji. W Polsce zwykle piecze się tylko jeden rodzaj ciasteczek – pierniczki, za to świąteczne stoły uginają się pod innymi rodzajami ciast, takimi jak sernik, strucla z makiem, przekładaniec. W Czechach tradycyjnym ciastem bożonarodzeniowym jest tylko vánočka, przypominająca polską chałkę.

W Czechach Wigilia jest dniem wolnym od pracy. Jak przebiega? 

Dwudziesty czwarty grudnia, to u nas Štědrý den czyli „szczodry dzień”. Niegdyś kalendarzowy dzień liczono od zachodu słońca dnia poprzedniego, dlatego świętujemy już w wigilię Bożego Narodzenia. Kiedyś był to dzień pracy, ale w okresie komunizmu zwykle pracowało się wtedy krócej, kobiety mogły wyjść już o 12 w południe. W niektórych zakładach pracy tego dnia organizowano konkursy na najlepszą sałatkę ziemniaczaną, która jest jedną z tradycyjnych potraw na naszym wigilijnym stole. Po 1989 roku postanowiono, że jednak będzie to dzień wolny, żeby każdy miał więcej czasu na przygotowania.  Zwykle tego dnia mama od rana krząta się w kuchni, a ojciec z dziećmi ubierają choinkę, odkurzają i oglądają bajki w telewizji. Żeby przetrwać jakoś to najdłuższe w całym roku popołudnie w okresie najkrótszego dnia, chodzi się na spacery. W Pradze o tej porze pod Mostem Karola zbierają się ludzie i śpiewają kolędy. Po zapadnięciu zmroku można już rozpocząć wigilijną wieczerzę.

Czego nie może zabraknąć na wigilijnym stole?

Karp jest nieodłączną częścią tradycji, chociaż nie gościł na naszych stołach od zawsze. Najpopularniejszy jest  smażony w panierce, podawany z sałatką ziemniaczaną, przygotowywaną z gotowanych ziemniaków, groszku, gotowanej marchewki, pietruszki, selera, jajek gotowanych, ogórków kiszonych lub konserwowych oraz majonezu lub śmietany homogenizowanej.  Niektórzy wolą przyrządzać karpia tzw. na černo, w sosie słodko-kwaśnym z dodatkiem piernika, suszonych śliwek, migdałów i rodzynek. Jako pierwsze danie podaje się zupę rybną, gotowaną z resztek karpia tzn. łbów i wnętrzności. W Polsce są one wyrzucane, tymczasem w Czechach cena za głowę karpia sięga 25-40 koron za sztukę, czyli aż 4-7 złotych! Jeśli ktoś chce zrobić dobry interes, może je w okresie przedświątecznym eksportować z Polski do Czech. W czasach, kiedy mieszkaliśmy z rodzicami na Morawach, ojciec zabijał wszystkie karpie w bloku w zamian za te łby i wnętrzności, a ludzie chętnie oddawali, bo jeszcze 40 lat temu zupa rybna w tym regionie nie była powszechna. Później rodzice gotowali wielki gar zupy rybnej. Te dania, to jedyne „obowiązkowe”.

Nie mamy zwyczaju przygotowywania 12 potraw. Możliwe, że kiedyś tak było, ale już tego nie przestrzegamy. Jednym z tradycyjnych dań jest jeszcze tzw. kuba, czyli pęczak wymieszany z grzybami, majerankiem i czosnkiem, zapieczony w piekarniku. Zgodnie z tradycją 24 grudnia powinno się przestrzegać ścisłego postu. Dzieciom mówiono, że jeżeli przez cały dzień będą pościły, to wieczorem zobaczą złote prosiątko. Obecnie jednak osoby, które nie przepadają za rybami, często wybierają schabowego.

Do mnie w Wigilię przychodzi Aniołek, na Śląsku jest to Dzieciątko, na Kaszubach Gwiazdor, na wschodzie jest to Mikołaj. Kto przynosi prezenty pod choinkę w Czechach?

Ježíšek, inaczej Dzieciątko, który jest niewidzialny, co ma tę zaletę, że nie można go wykorzystać komercyjnie. Po kolacji wigilijnej, ojciec rodziny zapala świeczki i zimne ognie na choince. Potem nagle dzwoni dzwoneczek. To znak, że Jezusek już był i przyniósł prezenty. Cała sztuka polega na tym, żeby dziecko nie zobaczyło, kto dzwoni tym dzwoneczkiem.

W latach 50. próbowano wyrugować Ježíška z naszej tradycji świątecznej. Przywódca komunistyczny, a późniejszy prezydentAntonín Zápotocký, próbował w 1952 r. wytłumaczyć dzieciom w swoim przemówieniu okolicznościowym, że Jezusek już nie jest biedny i nagi na słomie w chlewie, już postarzał się, urosła mu broda, chodzi w ciepłym futrze i futrzanej czapce i zostanie z niego Dziadek Mróz.  Towarzyszy mu już nie gwiazda betlejemska, ale duża czerwona pięcioramienna. Ta próba nie powiodła się, tak samo jak nie powiodła się po zmianach ustrojowych, akcja handlowa wprowadzenia św. Mikołaja, a raczej Santa Clausa.

Co wyróżnia czeskie zwyczaje świąteczne?

Popularną tradycją jest przygotowywanie szopek, tych bardziej okazałych w kościołach i małych, papierowych w domach, które stawia się pod choinką. To jesličky i betlémy. W miejscowości Třebechovice każdego roku organizowana jest wystawa szopek, które można podziwiać w domach mieszkańców. Wigilia to chyba jedyny dzień kiedy nawet ci niewierzący  Czesi odwiedzają kościoły. Tą wyjątkową okazją jest pasterka, u nas nazywana půlnoční.

Jednym ze zwyczajów jest też bardzo częsta obecność obrazków Josefa Lady, malarza kojarzonego nie tylko jako autora ilustracji do „Przygód dobrego wojaka Szwejka” Jaroslava Haška. Malował on również życie tradycyjne czeskiej wsi z XIX wieku. Czesi do dziś mają właśnie takie wyobrażenie o idealnych świętach, jak te na jego ilustracjach.

To co wyróżnia nasze zwyczaje, to również bajki nadawane w telewizji. Zawsze w Wigilię wieczorem, publiczna Czeska Telewizja ma premierę nowej granej bajki. W świątecznym programie nigdy nie może też zabraknąć takich tytułów jak „Trzy orzeszki dla Kopciuszka”, „Pyszna księżniczka”, czy rosyjskiej bajki „Mrazík”, w polskiej dystrybucji „Dziadek Mróz”.

Czesi oddają hołd swym zmarłym nie tylko w listopadzie w Zaduszki. W Wigilię również odwiedzają groby najbliższych. Którego dnia w nekropoliach panuje największy ruch?

Dla mnie to pytanie jest pewnym zaskoczeniem, bo u siebie nie spotkałem się z takim zwyczajem.  Zwykle raczej chodziło się na spacer albo do kościoła i przy okazji też na cmentarz.  Po krótkim wertowaniu Internetu okazuje się, że w pewnych regionach jest on jednak popularny. Oczywiście nie dotyczy to osób, które mieszkają gdzie indziej niż ich przodkowie i odległość na to nie pozwala. Ale takiego ruchu, jak na cmentarzach w Polsce w Zaduszki chyba nie ma nigdzie.

Czy nadal popularne są zwyczaje ludowe, takie jak lanie ołowiu i wróżenie przyszłości? W Polsce robimy to w Andrzejki.

Przetrwały tylko niektóre tradycje, ale część ludzi stara się je teraz przywracać.  Lanie ołowiu jest teraz łatwiejsze, ponieważ na świątecznych jarmarkach można kupić gotowe zestawy do tego. Mamy sporo takich tradycji ludowych, ale jeśli ktoś to robi, to zwykle dla zabawy. Przykładowo dziewczęta rzucają butem za plecy; jeśli spadnie czubkiem do drzwi, to znaczy, że wyjdą za mąż, jeśli nie – zostaną w domu. Kroi się też jabłko na pół. Jeśli środek ma kształt gwiazdki, to oznacza zdrowie i pomyślność, jeśli krzyża, odwrotnie,  lepiej więc wybierać te duże i zdrowe owoce. Jest też zwyczaj robienia łódeczek ze skorupek orzechów włoskich, do których wkłada się małe świeczki i puszcza na wodę w miednicy. Jeżeli trzymają się razem, to znaczy, że rodzina też będzie, a jeśli oddalają, to ktoś odejdzie.  Dzisiaj widziałem już na straganie malutkie świeczki przeznaczone do tego, więc chyba zwyczaj ma się całkiem nieźle, skoro komuś się opłaca je produkować. Na jarmarku znajdziemy też purpurę i františky. Purpura, to mieszanka różnych ziół, którą kładzie się na blachę pieca i tam praży (nie podpala), wydzielają wtedy ładną woń. Františky przybyły do nas z Rudaw. To mieszanka węgla brunatnego sprasowana z kadzidłem, w kształcie małych stożków, które się podpala.

Co Cię najbardziej zaskoczyło w polskiej tradycji świątecznej?

To, że wyrzucacie te karpie łby! U polskiej rodziny byłem tylko raz na Wigilii. Zbytnio nie odbiegała od tej, jaką mamy w Czechach. No może z wyjątkiem czytania Biblii, czego u nas się nie praktykuje. I nie łamiemy się opłatkiem. Oczywiście dania były inne, tak jak barszcz czerwony, którego my w ogóle nie znamy. Znam też zwyczaj wkładania sianka pod obrus, zostawiania jednego miejsca wolnego przy stole. Nie był to dla mnie wstrząs kulturowy. Szkoda tylko, że nie macie tych bajek…

Dziękuję za rozmowę.

Luděk Vašta – tłumacz czeski od lat odkrywający uroki Polski na rowerzehttp://www.tlum.cz/)

3 total comments on this postWyślij swoje
  1. fajnie

  2. Byłam z Czechem przez 4 lata, mieszkaliśmy w Polsce ale obchodziliśmy święta po czesku. Pamiętam jak piekliśmy ciasteczka, schabowe z sałatka warzywną i oczywiście przepiękne bajki. Co roku je oglądałam i teraz sama je często oglądam. Te bajki chyba nigdy mi się nie znudzą mimo tego że większość tekstów znam już na pamięć. Księżniczka z młyna, księżniczka ze złotą gwiazda, trzy orzeszki dla kopciuszka, zlotowlaska, pyszna księżniczka….. Polacy mogą zazdrościć Czechom takich bajek. Czeskie święta dużo bardziej mi się podobają niż polskie. Mimo że nie ma tylu potraw co u nas to te święta są naprawdę rodzinne, magiczne, niesamowite, nie to co u nas- pijaństwo, obżarstwo, pijaństwo

  3. Całkowicie się nie zgadzam co do karpich łbów w Polsce! Od zawsze Moja mama i jej krewni gotowali i gotują po dziś dzień zupę ryba z łbów różnych ryb, głównie karpi. To podstawa wigilii.

Dodaj komentarz

Podaj swoje imię

Twoje imię jest wymagane

Podaj prawidłowy adres email

Adres email jest wymagany

Wpisz swoją wiadomość

Novinka.pl © 2018 Wszystkie prawa zastrzeżone

Designed by WPSHOWER

Powered by WordPress