Historia i fikcja oplątana w magię. Recenzja książki „Boginie z Žitkovej”

… zaklinam was przez dzień Sądu Ostatecznego, przez wszechmogącego Boga, którego się boi wszystko, co złe, zabierzcie grad od osad i pól, zabierzcie go w góry, nad skały, nad lasy, nad wody, gdzie człowiek nie sieje, nie sadzi, nie zbiera…

Białe Karpaty – pogranicze słowacko-morawskie. Wieś Žitkova. To właśnie tu żyły boginie, które przez setki lat odpędzały burze i grady, leczyły ziołami, przepowiadały przyszłość czytając z wosku i modląc się do Boga. Tak do Boga, gdyż wierzono, że to właśnie od niego pochodzi sztuka bogowania. Dziś już nie istnieją. Przetrwały średniowieczne palenia na stosie, przeżyły dwie wojny światowe. Oparły się niestety lepkim mackom reżimu komunistycznego, który powoli, acz skutecznie przerywał nici wiążące matki z córkami i wnuczkami. StB wycelowały w źródło. Nie ma więzów łączących kobiety, nie ma też przekazywanych z pokolenia na pokolenie tajników bogowania. Nie ma więc bogiń. Ostatnia zmarła w 2001 roku…

Jest jednak Kateřina Tučková – piekielnie zdolna czeska pisarka, która sprawiła, że pamięć o tych odważnych, niezwykle silnych, tajemniczych kobietach przetrwa. Jej Boginie z Žitkovej, wydane w Czechach dwa lata temu spotkały się z entuzjastycznym przyjęciem czytelników i okrzyknięte zostały Czeskim Bestsellerem najlepiej sprzedającej się książki w 2012 roku. Teraz wojują rynek polski.
Powieść to niezwykle bogata i wielobarwna. Frapująca historia nękania bogiń od XVII wieku aż do czasów współczesnych miesza się z fikcją oplątaną w magię. Jest zbrodnia i kara, miłość siostrzana i miłość kobiety do kobiety. Wszystko to podane zostało czytelnikowi w gęstym lukrze folkloru i tradycji ludności zamieszkującej Žitkovą i okolice. Wielość wątków, mnogość postaci, które przewijają się przez karty Bogiń z Žitkovej sprawia, że ciężko się od nich oderwać, a po przeczytaniu tak po prostu odłożyć na półkę…

Dorę Idesovą poznajemy, w jednym z najgorszych momentów jej życia. Dziewczynka ma osiem lat i wracając do domu znajduje na podwórzu ukochaną kotkę z odciętą głową i jej martwe kocięta. W chałupie w kałuży krwi leży matka, zamordowana siekierą przez ojca. Klątwa złej bogini zbiera żniwo i nic nie jest w stanie jej zatrzymać. Dora jednak wypiera z pamięci to wydarzenie i żyje w nieświadomości przygarnięta wraz z upośledzonym bratem przez ciotkę Surmenę. Dzięki niej poznaje tajniki bogowania, jako andzjel przyprowadza do chaty ludzi szukających wsparcia i pomocy. Pewnego razu nieświadoma niczego zabija białego wężyka, który wypełzł gdzieś ze ściany. Jedynie przerażenie w oczach Surmeny mówi jej, że zrobiła coś, co już na zawsze odmieni ich życie…

Dorosła Dora trawiona wyrzutami sumienia, z powodu tego, jak potoczyły się losy Surmeny oraz tego, że świadomie odcięła się od bogowania, pisze pracę o niezwykłych mieszkankach Białych Karpat. Jest bowiem etnografką na Uniwersytecie w Brnie. To dzięki jej wytężonej pracy naukowej poznajemy historię bogiń prześladowanych zarówno przez kościół, jak i reżim komunistyczny. Inwigilowanych, śledzonych na każdym kroku, przesłuchiwanych, a wreszcie męczonych w szpitalach psychiatrycznych, gdzie powoli acz skutecznie uchodziło z nich życie. Wbrew pozorom nawet dwie wojny nie zebrały wśród nich takiego żniwa.

Boginie z Žitkovej bardzo mocno trzymają się faktów historycznych. Autorka osobiście odwiedziła Žitkovą i jej mieszkańców, wypytując ich o wszystko, co tylko pamiętają. Przesiedziała też niezliczone godziny w archiwach StB, co sprawiło, że powieść czyta się jak dokument. Wykształcenie etnograficzne Kateřiny Tučkovej pozwala i pod tym względem delektować się bogato zarysowanymi wątkami mitycznymi i magicznymi, które głęboko wrosły w tradycję Białych Karpat – choćby ten o białym wężyku, który miał zamieszkiwać ściany chat. Wierzono, że jeśli ktoś zabije tego opiekuna domu przyniesie mu to wielkie nieszczęście. Jest to region na pograniczu Moraw i Słowacji, który zawsze był bardzo biedny i słabo zaludniony. To właśnie dlatego rozwinęła się tam sztuka bogowania. Niestety gdzie jest bieda, często pojawia się także alkohol, czyli w tym przypadku słynne wypalanki. Z tej przyczyny w całych Kopanicach rodziło się wiele niepełnosprawnych dzieci. Być może dlatego autorka zdecydowała się poruszyć wątek Jakubka – brata Dory, chorego na zespół Aperta. Czy o jego życiu zadecydował właśnie alkohol, czy też klątwa potężnej bogini?

Mimo tej wielowymiarowości i bogactwa wątków Boginie z Žitkovej czyta się bardzo dobrze, żeby nie powiedzieć rewelacyjnie. Poznajemy fascynującą i mroczną historię kilku pokoleń bogiń, pełną magii, ziół i przepowiedni, ale niestety napiętnowaną cierpieniem zadanym przez drugiego człowieka. A wszystko to podane przez jedną z nich – ostatnią (a może nie) z rodu, która podczas swojej podróży śladami bliskich dowiaduje się, że od przeszłości nie ma ucieczki.

Książkę Kateřiny Tučkovej można czytać na wiele sposobów. Dla Czechów stanowi ona swoiste rozliczenie z przeszłością i to nie tylko tą związaną z boginiami. Prześladowania komunistyczne miały bowiem podobny scenariusz w przypadku różnych grup, a ich finał był zwykle tak samo tragiczny. Boginie z Žitkovej to także opowieść o silnych i mądrych kobietach, które potrafiły więcej (mężczyźni pojawiają się w powieści epizodycznie i wyłącznie w negatywnych rolach) i przez to zostały zniszczone. Nie lada gratkę dla historyków mogą stanowić wątki naukowe oparte na faktach. Książka o takiej tematyce ukazała się w Czechach ostatnio w 1912 roku. Niezwykle uzdolniona Czeszka oddała w nasze ręce kawał doskonałej prozy, napisanej z lekkością i pazurem, choć poruszającej niełatwy temat. Może będę nudna, ale duże brawa należą się także Julii Różewicz, która na pewno ogromnym nakładem pracy jak zwykle genialnie przetłumaczyła nam kolejną perełkę literatury czeskiej.

Dla mnie – zdecydowanie – najlepsza książka ubiegłego roku.

KUP KSIĄŻKĘ NA STRONIE WYDAWCY

[Marta Rajchel]

Kateřina Tučková, „Boginie z Žitkovej”, tłum. Julia Różewicz, Afera, 2014.

Podoba Ci się co robimy? Zostań z nami!

Lubisz obrazki? Śledź nas na Instagramie.
140 znaków wystarczy? Jesteśmy na Twitterze
Chcesz wiedzieć z pierwszej ręki? Lubisz dyskusję? Obserwuj prywatny profil Łukasza Grzesiczaka na Facebooku.
Novinka.pl ma też swój oficjalny profil na Facebooku

O autorze
Dziennikarz i założyciel serwisu Novinka.pl.
Dodaj komentarz

Podaj swoje imię

Twoje imię jest wymagane

Podaj prawidłowy adres email

Adres email jest wymagany

Wpisz swoją wiadomość

Novinka.pl © 2020 Wszystkie prawa zastrzeżone

Designed by WPSHOWER

Powered by WordPress